Ze starego bloga

============================================

C4.gif

2007-03-05 Witam kochani … jestem, zaczynam pisać, pisać….

Witam kochani..jest ciemna noc a ja założyłam bloga…będę pisać, pisać… Kochani czasem warto oderwać się od ziemskiej rzeczywistości uciec w świat poezji, marzeń by potem powrócić na ziemię o wiele mocniejszym, a w moim świecie są anioły i one czuwają… choć problemy są na ziemi zawsze….Warto jednak czasem pogadać ze swoim ANIOŁEM…

2007-03-07

Właśnie tak się czuje gdy spotykam zawistnych, złośliwych ludzi..a uwierzcie mi jest ich dużo, na pewno wiecie i spotkaliście ich na swojej drodze. Ja spotkałam i to nic przyjemnego, dziwni …patrzą na ciebie jak bazyliszki, co byś nie zrobił to wiedzą, donoszą na ciebie mimo iż sami nie mają w porządku danej sprawy.. Są źli a udają wierzących, zazdroszczą choć wiedzą, że to grzech..Sama znam takich ludzi, stają na mojej codziennej drodze życia jak kamienne głazy z którymi muszę walczyć ale ja się nie daje albo walczę usuwam je z mojej drogi a jeżeli się da to po prostu omijam. Ale te ich docinki działają na mnie dobijająco właśnie tak jakby ktoś uciął mi skrzydła i kazał lecieć, a ja chyba jestem jednak silny anioł ulecę…zawsze ulecę dalej i mimo krzywd i kolejnych trosk ulecę i jakby silniejsza, mocniejsza taki jest właśnie urok anioła. Ale ja tym ludziom te krzywdy wybaczam, bo wiem jacy oni są chorzy, jacy nieszczęśliwi i wiem, że kiedyś staną u bram z błaganiem by ich wpuścić a na straży tych bram będzie stał ANIOŁ … mój przyjaciel! nie ich bo oni takich przyjaciół krzywdzili bo w swojej zawiści nie zauważają komu skrzydła swą złością ucięli………….

2007-03-15

Myślę że wszystko jest możliwe trzeba tylko chcieć, mieć siłę woli, nie poddawać się…. A kiedy ktoś ci podłoży problem i upadniesz trzeba się podnieść, a na swej drodze omijać kamienie i nie bać się co za zakrętem. A kiedy już upadniesz…wstań, wstań o wiele silniejszy do walki, wstań o wiele mocniejszy, bo pamiętajcie co nas nie zabije to..nas wzmocni, i tego motto powinniśmy się trzymać jak brzytwy by nie utonąć w świecie złości, zawiści i zła…

2007-03-15 Zwierzenia

Jest już po północy a ja siedzę i klikam. Ostanie dni są szczęśliwe bo nadeszła wiosna..Ja jestem szczęśliwa ale też próbuje się odnaleźć. Bo wiecie co..ja tak naprawdę urodziłam się w Bielsku-Białej potem wyjechałam do Jeleniej Góry tam mieszkałam 20 lat i nadszedł taki moment że postanowiłam wrócić…Wróciłam. Ale nie potrafię zrozumieć niektórych ludzi, ich złości zawiści zazdrości, i nie wiem czy ci ludzie są tylko w mojej miejscowości czy taki jest teraz świat…A ludzie ci rzucają na moją drogę kamienie..ja muszę je omijać, a gdy się nie da walczyć z głazem. Walczę z pomówieniami, plotkami i oszczerstwami (zwłaszcza" kochanych" sióstr sąsiadek) które jakby się pastwią nad człowiekiem zamiast skupić się na swoim życiu, ciągle zaglądają w moje. Czemu? Dlatego, że jestem samotna matką mam dwoje dzieci i.. sobie radzę czy dlatego ,że nie jestem niby stąd. Nie mogę pojąć dlaczego tak zazdroszczą i dlaczego tak postępują. Więc podnoszę te głazy, omijam , gdy mnie powalą wstaje mocniejsza..ale ile można. Dlaczego nikt mi nie pomaga, nie poda dłoni nie pomoże wstać. Dlaczego w mojej wsi na mojej ulicy mieszkają tacy ludzie? W mojej miejscowości na mojej ulicy czasem czuję się jak anioł w klatce. Ale już czuję, że wyfrunę, że to się skończy, że się uwolnię. że wygram…Prawda?? Tak???

2007-03-23

Tak, właśnie teraz zasiadłam do komputera…Smutna dzisiaj pogoda, leje i wieje..Fajny aniołek !!!?? Dostałam go wczoraj od przyjaciółki na poprawienie nastroju. On lata po ekranie i śpiewa. I jest taki wiosenny milutki. Jeżeli chcecie aniołka to podajcie link na skype lub e-mail to prześle. A tak w ogóle czy ktoś wie gdzie podziała się wiosna? Może ktoś ją spotkał lub nie daj Boże przetrzymuje. Wiem, że jest na blogu u pieprza (pieprz00) może tam utknęła. Ja już tak bardzo za nią tęsknię. A dzisiaj pojechałam do pracy i po zakupy autem, lało okropnie, parasol miałam ale odmówił posłuszeństwa, więc tak sobie chodziłam po mieście i mokłam, mokłam a do auta miałam daleko i byłam taka smutna i zła na pogodę, że chyba nawet sto aniołków by nie pomogło. Ja bardzo nie lubię zimy i pluchy, uwielbiam ciepłą wiosnę, lato i polską złotą jesień. Myślę, że Wy też. Gdzie ta wiosna??? Ratunku!!! Ja chyba zwariuję, jak ona zaraz nie nadejdzie…Uwielbiam jej zieleń..stąd kolor czcionki. Pozdrawiam.Pa.Buziaki.:(

2007-03-25

A ja nie wiem jakim jestem aniołem, wiem że są dwie Celiny, mam dwie osobowości, czasem jestem dobra i słodka a czasem…mam dziwne zachowania i pragnienia jak czarny anioł. Wy pewno też tak macie. Czasem warto dać ulecieć temu "złemu aniołowi".. Może w poezje lub tak w ogóle, czasem zmienić się…wtedy jakoś tak nam lepiej na duszy, prawda? A czy warto mnie znać.???..przekonajcie się

2007-04-05 Ból

Wcale nie mam siły pisać, jestem padnięta, oczy mi się kleją i padam nosem na klawiaturkę i to wcale nie dlatego, że przemęczyłam się wiosennymi porządkami …Nie to mam już z głowy, ale przeżyłam ostatnio koszmarną noc, chyba jedną z najgorszych w życiu. Jestem alergiczką zwłaszcza na wiosnę mam kłopoty z oczami a ostatni pobolewały mnie zatoki, ale tamtej nocy wydarzyło się coś okropnego. Obudziłam się z krzykiem, jakby śnił mi się koszmar okropny nie wiedziałam co sie dzieje, pokój wirował, ja jakby pod wodą takie miałam odczucie i ten przeokropny ból głowy, nie do wytrzymania, jakby 20 dentystów wierciło na raz i do tego ktoś puszczał w wielkich decybelach basy. Myślałam że będę po ścianach chodzić, że oszaleje, że umrę, byłam jak pijana, jak nieprzytomna. Nie wiem ile to trwało..Ledwo dowlokłam się do kuchni i połknęłam ze 3 ketonale od bólu, po trochu puściło, rozluźniłam się ale o śnie nie było mowy. Po prostu bałam się spać. Spytacie co to było…to był ból zatok którego nawet wrogowi nie życzę. Teraz jestem na silnych lekach przeciw zapalnych i przeciw bólowych, boje się zasypiać ale jest już lepiej. Wierze, że to nie wróci. Mam nadzieje, że ktoś mnie ochroni. Mam nadzieje…

2007-04-10

Święta,święta i po świętach a zawiść ludzka nie zna granic, pora wrócić do codzienności ,zawiści i zła…
Powinnam po świętach być radosna i wesoła, ale niestety zawiść i podłość ludzka szybko z powrotem sprowadziła mnie na ziemię. Spadłam na pupę i nie powiem żebym sie nie potłukła. Zabolało owszem trochę. Więc już śpieszę by Wam moi czytacze wyjaśnić. Wchodzę ja proszę Was sobie na bloga po świętach miła atmosfera komenty przemiłe a zaglądam do księgi gości a tam … jakiś mój jak to mówią młodzi "ziomal" czyt .mieszkaniec mojej miejscowości nawypisywał bzdur i obelg na mój temat, w blogu mojego syna też..Na początku się zdenerwowałam ale potem pomyślałam, że to świadczy o jego kulturze nie mojej…W pierwszej chwili chciałam zablokować i usunąć bloga i może stworzyć inny pod pseudonimem ale w końcu ja nie mam nic do ukrycia, żyje fair nic złego nie robie a mojego bloga prawie całe Kęty czytają i w bibliotece i w gminie…więc co mam uciec i się schować czyt. schować głowę w piasek.. tylko dlatego że jakiś niekulturalny nowowsianin -powiem wprost- odnalazł mojego bloga i się wyżył emocjonalnie?? Chyba nie. Nie powinnam tego robić. Doradźcie mi. Proszę. Ale teraz już chyba wiem ja jestem w porządku, pomagam ludziom, nikomu krzywdy nie robię chodzę z podniesiona głową więc MÓJ DROGI WYŻYWAJĄCY SIĘ NOWOWSIANINIE..otóż to co wypisujesz świadczy o Twojej kulturze i inteligencji !, po mnie to spływa bo wiem ile jestem warta, cenię się i Ty tego nie zmienisz, piszesz że jestem obleśna no to popatrz na fotki..piszesz gruba też spójrz może w galerii..piszesz ze głupia to poczytaj wiersze i bloga i nie wypisuj tych swoich nic nie znaczących niecenzuralnych śmiesznotek ani u mnie a tym bardziej u dzieci bo tego wymaga jako taka kultura..i basta. No ulżyło mi. Bloga nie zamknę, nie schowam się pod pseudo będę pisać i pisać a jak Ci się nie podobam to..nie patrz. A czytać owszem możesz nawet powinieneś może się czegoś nauczysz..Pozdrawiam. Życzę powodzenia i szczęścia, już mi przeszło, już nie boli i nie mam ani sińca na pupie tej grubej jak piszesz, za to Ty jak sie nie zmienisz z pewnością niejednego będziesz miał…Życie Cię kultury nauczy i pamiętaj los nie rychliwy ale sprawiedliwy oby to co piszesz na innych to co innym robisz nie obróciło się przeciwko Tobie…

2007-04-17 Znowu nie pisze radośnie…

Wczoraj i dziś znowu skrzywdzili mnie i moja rodzinę ludzie..źli zawistni ludzie..ludzie którzy co niedzielę chodzą do kościoła i biorą komunię a w tygodniu są źli zawistni, wyzywają i rzucają kamieniami…Starsze osoby które powinny sie wyciszyć i skupić na rozmowie i modlitwie śmieją się szyderczo.Krzywdzą bliźniego swego i dosłownie rzucają w niego kamieniami, to nie żart…rzucały doprowadziły do tego że potrzebna była interwencja karetki..To boli ale wiecie co ja im wybaczam, byłam w szpitalu i odwiedziłam mi drogiego pasterza który nie wywyższał się, nie miał osobnego pokoju, nie miał jedwabnej pidżamy leżał wśród zwykłych i tak bardzo ucieszył sie z wizyty..który tak bardzo sie przejął tym złem…Wiec kiedy odbierała mamę ze szpitala, bo nie wytrzymała tego zła, i dziś kiedy znowu sąsiadka mnie uderzyła i zwyzywała zrozumiałam, że to chora osoba, która potrzebuje pomocy, wielkiej pomocy i wsparcia, bo na starość coś ją jakby opętało jakaś zazdrość i nie ma spokoju ducha.Ja wywalczę sprawiedliwość bo tak trzeba, potem będę ją omijała szeroko a czy rękę podam gdy poprosi? Jeszcze nie wiem.. :(

2007-04-19 DZIĘKUJĘ WAM KOCHANI ZA SŁOWA WSPARCIA…

Kochani, dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za słowa wsparcia i komentarze..Wiem, że jesteście ze mną. W tych dniach dostałam wiele słów i gestów wsparcia. Obcy ludzie w Kętach mnie wspierali, jakaś kobieta nawet mnie przytuliła, nowowsianie też nawet odważyli sie wpisać komentarze i w księdze gości. Miałam telefony ze słowami otuchy i radami, i dostałam też piosenkę od dobrego Anioła, który zapowiedział że mi pomoże i którą Wam w ramach podziękowań pod obrazkiem daję. Te słowa, gesty..To pomaga nawet nie wiecie jak bardzo.. Zaczynam znów wierzyć, że są jeszcze dobrzy ludzie, że jest też inny świat niż na tej ulicy. Ja się pozbierałam dzięki Wam i innym dobrym ludziom w okolicy. Wiem co mam robić. Byłam dziś na kawiarence literackiej w Kętach, czytałam moje wiersze odżyłam, znów startuje w konkursie poetyckim. Wiem ile jestem warta, a te Panie cóż niech umrą w nieświadomości i zawiści jeśli tak wolą, ale przedtem postaram sie o sprawiedliwość na ziemi. Wszystkich Was wkrótce odwiedzę na blogach. Całuję. :)

2007-04-20 Smutek i żal….

Żal…Niestety znów smutna notka…
Dziś o 13.00 zmarł mój ukochany pasterz, mój proboszcz..ten o którym wcześniej pisałam, że w szpitalu jako zwykły człowiek z innymi leżał, nie wywyższał sie, niczego więcej nie potrzebował, zawsze taki był..Taki normalny, kochany…
Choć bardzo schorowany był z nami i służył do końca.
Ale jedno mi nie daje spokoju, gdy byłam u niego w szpitalu rozmawiał ze mną tak jakby wiedział, że to już.. Mówił tak dziwnie, wtedy go nie rozumiałam dziś znam sens tych słów. Mówił, że nic już nie potrzebuje gdy pytałam co kupić, że już wszystko MIAŁ.. tak jakby to miało znaczyć, że wszystko w życiu miał. Gdy pytałam o jedzenie mówił " ja w życiu już wszystkiego próbowałem, już nie muszę".. I powiedział, "ja tu będę leżał do końca" pomyślałam, że do końca choroby, że chce sie dobrze wyleczyć przecież nie było tak źle, nawet chodził po korytarzu, oglądał ulubiony sport w telewizji…A kiedy dowiedział sie o przykrościach jakie spotkały moją rodzinę drżały mu policzki a w oczy miał szkliste…I choć sam pewno wtedy cierpiał, bo mówił mi wtedy, że swojego bólu już nie może znieść przejął się i moim bólem…

A pamiętam jak tu przyjechałam tu do mojej miejscowości, pamiętam jak nas witał miło, jak sie troszczył o mnie i dzieci, zawsze zagadnął czy córcia już zdrowa, chwalił syna który służył u jego boku do Mszy Św. Pytał zawsze o mamę jak się czuje. Pamiętam jak rozmawialiśmy, tak normalnie.. Pamiętam jak robił herbatę w swojej małej kuchence na górze, jak się uśmiechał, jak zabawnie groził palcem, jak sie martwił gdy miałam problemy. Pamiętam jak kiedyś kupował w sklepie cukierki, choć nie dla siebie bo nie mógł jeść słodyczy, pamiętam jak dziękował gdy nosiłam kwiaty do kościoła. Pamiętam też Jego opowieści, wspomnienia i jak chwalił moje wiersze, miałam mu dać te ostatnie o aniołach i modlitwy. Chciałam Mu zrobić taki tomik modlitw i wierszy o aniołach które napisałam i mu podarować, bo ciągle pytał czy pisze bo takiego talentu nie wolno marnować, chciałam mu dać ale nie zdążyłam… Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…..

2007-04-22 Przeczucia…

Jakoś tak czasami jest..tak nam dziwnie,zdaje sie nam że coś już było, że taka sytuacja miała miejsce, że tam byliśmy wtedy w tym czasie w podobnej chwili.Ja czasem tak mam jak dziś gdy Wikary mówił ogłoszenia o pogrzebie spojrzałam na żółte kwiaty w kościele, na ludzi, łzy pociekły mi po policzku i miałam odczucie że to już było…W ogóle to mam jakieś dziwne przeczucia.Kiedy Proboszcz był w szpitalu, postanowiłam pewnego dnia, że musimy pojechać i jak zawsze robimy obiad na 16.00 wtedy zrobiłam o drugiej a o szesnastej siedziałam przy nim w szpitalu i rozmawiałam..wtedy ostatni raz. No i w piątek, gdy kolega z pracy zawoził mnie do domu miałam myśl by jechać do Oświęcimia do szpitala razem z nim bo jechał, była 12.30 gdybym posłuchała swego głosu z wewnątrz, mojego anioła zdążyłabym na czas ale nie usłuchałam i nie widziałam się ostatni raz z ukochanym mi człowiekiem. Ale wiecie ja mu dałam swojego Anioła, bo gdy byłam któregoś razu szpitalu dałam ks. Gerardowi tomik poezji Jana Pawła II i ks.Twardowskiego na jednym napisałam taką dedykacje, taki wiersz:

Aniele Boży

Aniele Boży stróżu mój
ty przy mnie nie stój
otocz opieka kogoś innego
kogoś słabego
może biednego…

Aniele Boży stróżu mój
ty idź tam
gdzie potrzeba twego światła
ja sobie rade jakoś dam
całkiem sam…

Aniele Boży stróżu mój
już, nie wahaj sie
już, idź nie stój
nie bój sie o mnie
ja sobie rade dam

/luty 2007/ "Celina Nałęcz
p.a. zastrzeżone CNZR

dziś mam wrażenie, że Jemu ten Anioł był bardziej potrzebny. Znów przeczucie?

2007-04-23 Czarna wstążeczka….

Czarna wstążeczka, wczoraj ze swoimi srebrnymi łzami zawisła pod klapsydrą ukochanej osoby związana z aksamitna czerwoną różą, ale złym ludziom te srebrne łzy słowa pożegnania sie nie podobały kazali czarną wstążeczkę wyrzucić. I upadła w kąt. Ale czarna wstążeczka jest wielka i nieznany jest jej koniec i znów się odrodziła i to podwójnie mocno. Zawisła znów przy swojej róży dłuższa choć bez srebrnych łez by nie raziły złych…i w świątyni czarna wstążeczka była. Jako pierwsza z białą różą u jego stóp uklękła i tam pozostała..czarna wstążeczka. Czarna wstążeczka cichutko w ławce chlipała myśląc w zadumie. Do czarnej wstążeczki przyszły siostry zakonne i koło niej usiadły jakby czując jej dobro..dobro czarnej wstążeczki. Tak sobie siedziała cały czas czarna wstążeczka wspominając dobrego człowieka, a gdy do świątyni weszło stu księży i biskupi czarna wstążeczka aż zaniemówiła z wrażenia było tak uroczyście tak pięknie. Pomyślała wstążeczka, że to co robi to warto robić bo ten człowiek wart tego był, znał czarną wstążeczkę, miał ją w rękach i nigdy jej nie wyrzucił..nigdy. Gdy owych stu księży odmawiało modlitwy czarnej wstążeczce pociekły aksamitne łzy..było tak pięknie. Nawet Biskup dojrzał tę wstążeczkę, uśmiechnął się pobłogosławił i po chwili odszedł..Ale najważniejsze jest to, że czarna wstążeczka choć bez napisu, bez srebrnych łez, ciągle jest obecna. Potrafi godnie pożegnać ukochaną osobę i żadni zli czarnej wstążeczki nie wyrzucą. czarna wstążeczka będzie też jutro na drugiej części uroczystości, znów z różą białą bo to znak czystości, znowu polecą aksamitne łzy..znów stu księży będzie się modlić a ona wśród nich, czarna wstążeczka tą którą chcieli wyrzucić. Ona się odrodzi. Czarna wstążeczka zawsze będzie pamiętać.. zawsze. Co roku w rocznicę znów pojawi sie czarna wstążeczka u boku pięknej róży, bez srebrnych łez, bez napisów bo po co? Czarna wstążeczka wie, On wie i Bóg wie po co więc wiedzieć mają źli?

2007-04-24 Czarnej wstążeczki losy dalsze….

Tak jak pisałam wczoraj, czarna wstążeczka i dziś godnie swego ukochanego przyjaciela żegnała. Znów czarna wstążeczka leżała u jego stóp, znów poleciały aksamitne łzy. Czarna wstążeczka spoczęła na jego trumnie i została zamknięta z nim tam na zawsze. A jej druga część do wieczora przy jego grobie czuwała, pomagała i pięknie kwiaty układała..Aż księża z Dekanatu pochwalili tą skromną malutką czarną wstążeczkę bo była, bo została..do końca. A ta druga część czarnej wstążeczki gdzieś wśród tych układanych kwiatów do aksamitnej czerwonej róży przywiązana czuwa.

A wracając na ziemie. To ostatnio jakiś śmieciarz strasznie mi bloga chce zaśmiecić swoimi nieprawdziwymi wywodami i kłamstwami. Jest jeden z tych co zło nazywa dobrem a dobro złem. Ja nie zwracam na to uwagi i nawet nie czytam takich bzdur i wiem że nikt kto tak naprawdę przychodzi tu by poczytać może dobre teksty i poezje na to nie zwraca uwagi. Kochany śmieciarzu, nie wysilaj sie i nie zaśmiecaj tego bloga, szkoda twojej energii, ja lubię sprzątać i będę to czynić bo ten blog ma być ładny i służyć innym nie tobie. Żegnam bo ty nawet nie ośmielasz sie podpisać, pewno się boisz. Pamiętaj ja wiem , on wie i Bóg wie a zło które ty próbujesz wyrządzać może uderzyć w ciebie podwójnie. Czego ci nie życzę…

2007-04-26 Dziś prywatnie….

Kochani…bardzo dziękuję za tak wiele komentarzy. Decyzja podjęta. Bloga nie zamykam. Będę tu dla Was i z Wami. Będę Waszym Aniołem, poetką..czarną wstążeczką..Wiele dobrego mnie spotyka i w Waszych słowach i tu w komentarzach, na gg i na ulicy. Dziękuje wam bardzo, tak zrobię, złe komenty posprzątam.. I zostanę. Dla Was kochani blogowicze i dla tych co chcą i co powinni mnie lepiej poznać. A posprzątam by ten blog był dalej ładny jak piszecie, że jest..A dziś pozwólcie mi na trochę prywaty. Jutro może dam jakieś opowiadanko. Ten wiersz jest dla wszystkich co mnie szukają i dla Kogoś a piosenka (pod obrazkiem z Anielicą) ..bo dziękuję, że czytasz mój blog. Właśnie Ty…

2007-05-02 ANIOŁEK POD OCHRONĄ..

Jaka jest noc wszyscy wiemy..Ale jaka jest taka noc gdzie czekamy czy znów ktoś cie zaatakuje nie każdy wie, nie każdy odczuł. Ja wiem. Tutaj na tym terenie jest podobno taka "tradycja" że w nocy z 31 kwietnia na 1 maja robią psikusy a teraz chamskie zagrywki dokładnie tak jak zamienił sie lany poniedziałek. Zamalowują okna wapnem, wynoszą bramki, bramy itp W zeszłym roku zalali mi wapnem dwa wielkie okna i dwa…samochody a to było już chamstwo nie tradycja! Kiedyś wybili mi okna. W tym roku postanowiłam koniec i basta. I tak aniołek był pod ochroną..a czemu? Po prostu mnie i mojego domu pilnowało czterech ochroniarzy firmy SCORPION i…był spokój. Było trochę dziwnie bo właściwie pierwszy raz byłam tak pilnowana, wiec i tak mało spałam co rusz spoglądając na moich aniołów stróżów :) czy jest ok, choć mówili bym spokojnie spała to ja niepokorna pilnowałam moich aniołów:) Chciałam w tym miejscu bardzo podziękować ochroniarzom firmy SCORPION a zwłaszcza Pawłowi -pod obrazkiem piosenka dla Was obyście na akcji nie posnęli:) I wiecie co? Od 1-go maja aniołek już jest stale pod ochroną 24h, ciągle, zawsze w każdej chwili mogę na swoich stróżów liczyć a oni wiedzą co się u mnie w każdej chwili dzieje w domu i dookoła -jak to anioły, mój dom ma być bezpieczny choćby dla dzieci i wara wszystkie złe demony i złośliwości to jest mój kawałek nieba, teraz pilnie mocno strzeżony !!!

2007-05-04 Aniołek, Bazyliszek i srebrne lusterko…

Ostatnio nasz mały aniołek ma dziwne wrażenie, a właściwie to tak jest..Pewna kobieta ciągle patrzy na aniołka. Patrzy i patrzy aż jej ślipia łzawią. Aniołek właściwie nie wiedział o co chodzi. Czy ta kobieta mu sie przygląda bo pragnie go jak najlepiej zapamiętać? Ale ona gapi się i gapi, za każdym razem aż ślipia wytrzeszcza. Tak dziwnie. Jakby nienormalnie. Brrr aż aniołkowi raz dreszcz przebiegł po plecach bo poczuł w tym spojrzeniu nie dobro ale zło i zawiść są…Zastanowił sie nasz mały bohater, podumał i znalazł a było to tak…
- Jest sposób na uratowanie aniołka, jeno tak trudny i niebezpieczny, że nie wiem, azali znajdzie się kto w tej wsi, kto by się ważył na takie przedsięwzięcie. Trzeba, aby do lochu zszedł człowiek obwieszony zwierciadłami; gdy Bazyliszek spojrzy w nie i sam siebie zobaczy, sam się własnym wzrokiem zabije. Uwolnimy wtedy waszego aniołka i wieś od potwora. Obwieszonego lustrami śmiałka zaprowadzono i kazano mu zejść do podziemi. Upłynęła chwila i oto w lochu rozległ się głos przeraźliwy: coś jakby chrypliwe pianie koguta, jakby świszczący syk węża, jakby śmiech diabelski. Zgromadzonym ciarki przeleciały po plecach i włosy na głowach stanęły dęba. Stało się tak jak powiedział mądry doktor Fabula: Bazyliszek spojrzał w zwierciadło i wzrokiem swym jadowitym się zabił. Radosna wieść pomknęła na gościniec i na całą wieś. Z ukrycia swego wybiegł aniołek zdrowy, choć pobladły ze strachu i pobiegł w stronę kościoła. Tak skończyła się przygoda z Bazyliszkiem. Już nigdy więcej żaden bazyliszek nie nękał mieszkańców…
Przeczytawszy te historyje z dawien czasów pobiegł nasz aniołek do sklepu i kupił piękne srebrne lusterko. I uwaga od dziś nosi je w torebce !!

2007-05-13 Wiara, nadzieja i..miłość

Ależ,jestem ..kochani. Nie było mnie dwa dni i tak się strasznie dobijacie, że aż miło. Opowiadanie kolejne za parę dni wrzucę bo bym Was zanudziła. Dziękuję za komentarze, no i to dopominanie się i w blogu, na gg, i nawet telefonami i smsami. Nie wiedziałam, że jestem tak poczytna..:) Miałam parę przyziemnych spraw. Pierwsze to posiedziałam troszkę na policji, nie, nie jako aresztowana ale jako świadek. W końcu ci zli ludzie maja sprawę karną ( nie pierwsza jak sie okazuje) drugie popracowałam trochę ;) i trzecie wkurzyłam sie znowu..bo wyobraźcie sobie, że dowiedziałam się iż jakieś dziwne "komunistyczne" delegacje jeżdżą do Kurii z donosami, nawet na tego który już bronić się nie może. Okropność ! Ale już powiedziałam ja stanę murem..za prawdą a przeciw złu i pomówieniom. Nienawidzę tego, bo jak tak można swoje łapska pchać i próbować załatwiać własne interesiki i pobudki w chwili słabości parafii..właśnie wtedy gdy nikt nie może sie bronić. Jedni maja górę roboty a ten wiadomy już słowa nie powie. Potem uciekłam w poezje Ks. Twardowskiego. Niemalże każdy wiersz do mnie pasuje…

2007-05-29 PSEUDO SOBÓTKA I WSTRĘTNA PLOTKARA..BRRR

Znowu mnie zadziwili…Sobótka..kiedyś było pięknie, przynajmniej za moich harcerskich czasów ( a propos pod obrazkiem piosenka z moich czasów Sobótkowych) nasze Sobótki były piękne. Dwudniowy rajd, ognisko do rana, gitara, pieśni i zabawy, kąpiel w jeziorze itp. A tu..Zgroza. Cały dzień zwozili opony, lodówki i śmieci..Tak, tak kochani. Niemożliwe? A jednak! Około 19.00 to wszystko podpalili za wałem na łące. Dym był okropny i czarny tak wielki, że aniołowie chyba widzieli i smród niemiłosierny pewno i aniołowie poczuli bo sięgało to to aż do nieba, feee..Aż policja w Kętach ten dym zauważyła i przyjechali. Też mi Sobótka..Policja stała dobre 2 godziny i pilnowała. Gdy ta sobótkowa banda się rozeszła odjechali a straż przyjechała zgasić ogień. Takiej głupiej sobótki jeszcze nie widziałam. Naprawdę. A dziś rano dym był niemożliwy do wytrzymania, pytałam znajomego strażaka co z tym zrobić, powiedział, że się tym zajmie. Podjechała Straż Miejska stwierdzili duże zagrożenie rozprzestrzenienia się ognia, dużą szkodliwość dymu i związków jakie wydzielały spalone opony i lodówki, wezwali straż. Strażacy przyjechali by dogasić ten żar i obniżyć temperaturę spalonej gumy. Poszłam w ich stronę, bo to moi znajomi..a tu słyszę jak największa plotkara we wsi mnie bezczelnie obmawia, że mam dostać (ja!) mandat za wezwanie straży..bo jakby się gdzieś dom palił to oni tu się bzdurami zajmują… droga plotkaro uświadomię cię tu i teraz. Bzdurami? Idiotyczne, dobrze, że nikomu nic się nie stało. Czy dla Ciebie bzdura to palenie opon i lodówek, zatruwanie środowiska, stwarzanie zagrożenia !! To bzdura ! Chyba nie ? To było okropne i w niczym nie przypominało Sobótki. Dobrze, że na tej sobótce lub w nocy gdy nikt już tych spalonych opon i lodówek nie pilnował nie zapalił się twój dom od zajętej trawy.. i dobrze że zareagowałam i zajęłam się tym bo rano w tym żarze bawiło się dziecko! W żarze z opon, który ma ogromną temperaturę i w smrodzie z lodówek, który jest trujący, a Ty zamiast plotkować zajmij się swoim życiem i swoją rodziną. I odczep się ode mnie! Przestań mnie i moją rodzinę bezczelnie i kłamliwie obmawiać !! Uff ale sie wkurzyłam..wybaczcie kochani czytacze…

2007-06-09 CZARNEJ WSTĄŻECZKI LOSY DALSZE..

Czarna wstążeczka jest, ciągle z Tobą. Dziś też była tuz obok ciebie. Widziałeś, pewno tak. Przecież Ty mnie widzisz zawsze. I ja zawsze jestem przy Twoim grobie..czarna wstążeczka. Powiewam cichutko z boku by nie rzucać się złym w oczy, zawsze umyje Twój grób , posprzątam i ułożę kwiaty…Wiem, że Ty widzisz mnie, uśmiechasz się ja to czuję. Szkoda tylko , że tu na ziemi są ludzie którzy nadal nie wiedzą, nie rozumieją i krzywdzą. Potrafią wyzywać czarną wstążeczkę tylko za to że była przy Tobie..Szkoda ale Ty wiesz ja wiem oni nie muszą. Prawda? Przecież choć czarna wstążeczka skrzywdzona przez okropnie złych i zawistnych ludzi uroni czasem aksamitną łzę i to i tak zawsze robi to co czuje, co chce, o co prosiłeś…przy Tobie jest. Do końca.Zawsze.Twoja Czarna Wstążeczka.

2007-06-12 ANIOŁA DZIEŃ W PRACY

Oj chyba Wam opowiem..jak wygląda dzień w pracy waszego Anioła.. Oj ciężki, dziś wyjątkowo. Szefie proszę nie czytaj, z góry uprzedzam, a jeśli czytasz pamiętaj premia mi potrzeba w tym miesiącu..(hihi) 8.00 rano zbyt rano przeciągam się, patrzę na komputer i uff odbieram e-mail (oby nic nie było) pani Celino (kurde) dziś trzeba zrobić kontrolę (niee) jakości całych Kęt (cholera) wstaję. Odpalam auto. Jadę. Upał. Skwar (cholera) spływam… Patrze na listę (niech to szlag trafi) jest parę domów za mostem, którego obecnie nie ma bo jest w remoncie, nic porzucam auto, nie chce mi się jechać na około, idę po kładce. Nagle słyszę "szefowa fiu fiu, kierowniczko" patrze w dół a tam rozbawiony robotnik (jak go palne to do rzeki wpadnie) nic idę dalej praca wzywa, w końcu jestem inspektorem (hi). Po drugiej stronie "kładki" załatwiłam wszystkie skargi przyjęte wyjaśnione. Wracam do mojej kolumbryny, jest stoi jadę (pić) ale upał (wody). Następny teren. Niestety tu źle kontrola wypada, jestem zmuszona (cholera) zwolnić pracownika a uwierzcie nie lubię tego bardzo. Telefon.. panie Marku przykro mi jest pan zwolniony, proszę sie zgłosić.. itd, itp. Dalej (mam dość) jeszcze parę spraw (padam na nos) tu mam ok. Telefon.. pani Celino! (szef) i jak? -..ok szefie (do dupy) -to dobrze ale pogoda sprzyja (no, wyłącz klimę to poczujesz) jeszcze tylko jedna kontrola. Witaj dziecko.. ja złożyłam skargę bo.. (uduszę) bo nikt do mnie nie przychodzi wejdziesz na kawę (uduszę) no proszę (na mrożoną?) a idę. Miła starsza pani opowiada mi o Kętach czas płynie miło ale praca (praca!) cóż lecę.. jeszcze tylko raporty parę pism wytyczne dla pracowników, plan i paaadam na nos, cała sie lepie papierzyska latają po aucie, muza na ful, grzeje, nagle STOP policja za późno..a gdzie światełka (ja ci dam światełka) panie władzo jak ja jeszcze coś podłącze co grzeje w ten upał to umrę (głupia mina) dokumenty (łeee) proszę, o pani Celina! proszę jechać i pamiętać o światełkach ..dobrze, dobrze (światełka? loda bym zjadła) jadę muza, grzeje (prrrrrrrrrr) a zakupy (cholera) kierunek sklep (padam) kosz zakupów, a przy kasie (cholera) ale mi portfel uszczupliło..kierunek dom. Jadę grzeje telefon..(nie odbieram) tiutiutiu helo tiutiutiu helo (ale głupi dzwonek) odbieram witaj kochanie (spadaj) przyjedziesz? (nio już lecę uważaj..) przyjedz.. (odczep sie, noo) nie kochanie nie przyjadę miałam ciężki dzień .. wybacz..

+++

============================================

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License