Koniec świata
nastrone5.jpg

KONIEC ŚWIATA

BYLI LUDZIE…
ŻYLI SOBIE POWOLI
W NIEWIELKIM TRUDZIE
BEZ SIŁY, WOLI…

MAŁO MYŚLELI O BOGU
TO NIE BYŁO POTRZEBNE
BYŁO IM DOBRZE
GRZESZYLI NIEŚWIADOMI

I KONIEC ŚWIATA SIĘ ZBLIŻYŁ.
ANIOŁOWIE PRZYSŁONILI SŁOŃCE…
KAŻDY DO DNA SIĘ ZNIŻYŁ
CHOWAJĄC CIEMNOśCI GNĘBIĄCE

I WSZYSCY SIĘ BALI
KLĘKALI, BŁAGALI,
MODLILI, PROSILI,
BY IM PRZEBACZYLI.

LECZ BYŁA CIEMNOŚĆ
NIEJASNA,NIEZROZUMIAŁA
TAK NAGŁA I NIECHCIANA
NIKT NIE BYŁ PRZYGOTOWANY.

PAMIĘTALI SWOJE GRZECHY,
ŻAŁOWALI…
SWOJE ŻYCIE OGLĄDALI
JAK FILM.

WIELE BY NAPRAWILI
I WIELE ZMIENILI
GDYBY WCZEŚNIEJ,
UWIERZYLI !

A KRZYŻY BYŁO CORAZ WIĘCEJ
I ROSŁY CORAZ TO INNE
DUŻE, MAŁE, DOROSŁYCH I DZIECINNE
I BYŁO ICH PEŁNO, A WCIĄŻ BYŁO CIEMNO

I USYPYWALI MOGIŁY.
PŁAKALI
NIEKTÓRZY SIĘ MODLILI,
SIEROTY ZOSTAŁY…

GDZIEŚ TAM W ODDALI,
ADAM Z EWĄ STALI…
BYLI SMUTNI I PŁAKALI.
ONI TEZ ŻAŁOWALI…

A CI CO ICH ZOBACZYLI
ZRAZU SIĘ KRZYWILI…
NIGDY IM NIE WYBACZYLI,
PIERWSZEGO GRZECHU ,KTÓRY POPEŁNILI…

LECZ NIKT NIE WIDZIAŁ BOGA.
KTOŚ TAM W ODDALI SZLOCHAŁ.
I BYŁA CIEMNOŚĆ.
OKROPNA MĘCZENNOŚĆ…

JEGO NIE BYŁO,
NIGDZIE, NAWET W ODDALI…
LUDZIE PŁAKALI I CZEKALI
I NAGLE…

COŚ SIĘ POJAWIŁO.
STAŁO BIAŁE, DUMNE NAD CZYJĄŚ MOGIŁĄ
MYŚLELI, ŻE TO BÓG
LECZ WIELU SIĘ MYLIŁO…

TO NIE BYŁ ON LECZ ONA
DUMNA, NIEPOSKROMIONA
PRZYSZŁA ZBIERAĆ ŻNIWO
BOŻE TO ŚMIERĆ, RATUJ NA MIŁOŚĆ!

LECZ ONA ZBIERAŁA
TYCH DOBRYCH I GRZESZNYCH…
I CIĄGLE SIĘ ŚMIAŁA
O HISTORIACH OPOWIADAŁA,WCALE NIE ŚMIESZNYCH.

MÓWIŁA O KOŃCU
NAGŁYM I GŁOŚNYM,
ŻE NADSZEDŁ W KOŃCU
ZA GRZECHY LUDNOŚCI…

I NAGLE CISZA…
DUSZE NIESPOKOJNE
BŁĄKAJĄ SIE PO ZIEMI
ZMĘCZONE, PRZESTRASZONE

NA ŚWIECIE BYŁO SMUTNO.
ZNIKNĘLI LUDZIE
ZGINĘŁO ŻYCIE
ZA GRZECHY GŁUPIE…

DZIWNE UCZUCIE
PUSTKA I TA OKROPNA CISZA.
W DALI SŁYCHAĆ KUCIE,
COŚ UPADŁO W ZGLISZCZACH…

NAGLE, ŚWIATŁO OŚLEPIAJĄCE
WSPANIAŁE LŚNIĄCE
LECZ NIE WSZYSCY JE WIDZIELI…
NIE CI CO O BOGU ZAPOMNIELI…

ZOBACZYLI SCHODY
I ZOBACZYLI DÓŁ.
ZOBACZYLI NIEBO
I ZOBACZYLI OGIEŃ…

I WCHODZILI
DŁUGO TO TRWAŁO
ONI SIĘ BALI…
MIŁOŚCI ZA MAŁO.

A W DOLE KRZYŻE.
I DUSZE NIECZYSTE.
ZBŁĄKANE DUSZE
INNE NIŻ WSZYSTKIE…

I KONIEC.I CISZA.
PATRZ ZNÓW SŁOŃCE
LECZ CO TO,PUSTKA ?
GDZIE LUDZI TYSIĄCE ?

BOŻE GDZIEŻ ŚWIAT ?
GDZIE ON SIĘ PODZIAŁ.
CZYŻ ONI TAK GRZESZYLI,
IŻ INNI NA ŻYCIE NIE ZASŁUŻYLI ?

I NA PUSTKOWIU
POŚRÓD ZGLISZCZY I KRZYŻY
WYROSŁA…JABŁOŃ
PIĘKNA I NOWA.

KRZYŻE ZNIKNĘŁY.
MOGIŁ NIE BYŁO.
TAMTEN CZAS
ODPŁYNĄŁ…

I WYROSŁA ROŚLINA
POTEM NASTĘPNA…
I DALEJ,I KWIATY, I WODA
RAJ RODZIŁ SIĘ OD NOWA.

I POJAWIŁ SIĘ CZŁOWIEK,
ADAM MIAŁ NA IMIĘ…
BÓG PODAROWAŁ MU,
EWĘ, PIĘKNĄ DZIEWCZYNĘ…

Celina Nałęcz /15 listopad 1992/
p.a zastrzeżone CNZR

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License